Dodano: 07 marzec 2017r.

Szalony plan naukowców. Sztuczne pole magnetyczne dla Marsa

NASA na konferencji Planetary Science Vision 2050 Workshop przedstawiła szalony plan uczynienia z Marsa miejsca zdatnego do zamieszkania przez ludzi. Koncepcja zakłada umieszczenie na stałej orbicie Marsa generatora pola magnetycznego.

 

W dalekiej przeszłości, około 4,2 miliarda lat temu, Mars nie był jałową pustynią. Panowały tam zdecydowanie bardziej przyjazne dla ludzi warunki. Przede wszystkim było tam cieplej, występowały rzeki i jeziora oraz atmosfera. Jednak, jak twierdzą naukowcy, doszło do zatrzymania jądra planety w wyniku czego Mars stracił pole magnetyczne.

To pozwoliło wysokoenergetycznym cząstkom wiatru słonecznego nieustannie bombardować Czerwoną Planetę. Kawałek po kawałeczku atmosfera Marsa była rozrywana i unoszona w przestrzeń kosmiczną. Dzięki sondzie MAVEN badacze ustalili tempo utraty przez Marsa atmosfery. Podczas normalnej pogody słonecznej, to około 100 gram na sekundę, jednak podczas podwyższonej aktywności Słońca, wyniki ten wzrasta do około 2 kg na sekundę.

W ten sposób przez miliardy lat Czerwona Planeta pozbyła się niemal całkowicie atmosfery. Obecnie panuje tam ciśnienie około 600 paskali, to w porównaniu do Ziemi mniej niż jeden procent. Ale to wszystko może się zmienić. Naukowcy z NASA wyszli z propozycją umieszczenia między Słońcem a Marsem generatora pola magnetycznego.

Generator miałby zostać umieszczony na stałej orbicie L1. To pozwoliłoby na odbudowanie obecnie szczątkowej atmosfery naszej sąsiedniej planety, a przede wszystkim zakończyłoby proces jej utraty, czyli zatrzymałoby wiatr słoneczny.

Inżynierowie NASA pracują obecnie nad generatorami pola magnetycznego, które mogłyby być montowane w załogowych statkach kosmicznych, dla ochrony astronautów. Podobnym rozwiązaniem można ochronić całą planetę. To tylko kwestia skali. Według specjalistów z NASA takie rozwiązanie mogłoby zdać egzamin.

Taka tarcza ochronna dla Marsa skutkowałaby stopniowym zwiększeniem ciśnienia na Marsie, co w efekcie podniosłoby temperaturę Czerwonej Planety. W ten sposób doszłoby do topnienia polarnych czap lodowych. Uwolnione zostałyby przez to duże pokłady dwutlenku węgla zmagazynowanego w marsjańskim lodzie. To z kolei doprowadziłoby do efektu cieplarnianego, co pozwoliłby jeszcze bardziej ogrzać planetę.

Tworząca się w ten sposób atmosfera ogrzewałaby planetę. W dłuższym okresie doprowadziłoby to do stopnienia czap lodowych. Uformowałyby się przez to rzeki i jeziora.

 

Jak nie sztuczne pole magnetyczne, to bomby termojądrowe

To nie jest pierwsza koncepcja stworzenia na Marsie warunków dla ziemskiego życia. Kilka lat temu Elon Musk zaproponował dość kontrowersyjne rozwiązanie. Według niego najszybszym sposobem na zmianę klimatu na Czerwonej Planecie jest zdetonowanie tam bomb wodorowych.

Pomysł Muska zakłada detonowanie nad biegunami Marsa ładunków wodorowych co kilka sekund. Ładunki te miałyby być detonowane nie na powierzchni planety, lecz nad nią. W ten sposób, jak zdradził miliarder, można stworzyć coś na kształt sztucznych słońc, które symulowałyby efekt promieni słonecznych.

Energia cieplna uwolniona z eksplozji wodorowych doprowadziłaby do topnienia czap lodowych Marsa. Dalszy scenariusz wyglądałby podobnie do przedstawionego wyżej: topnienie uwalnia CO2, dochodzi do efektu cieplarnianego, co jeszcze bardziej ogrzewa planetę i na koniec z topniejących czap polarnych tworzą się rzeki i jeziora.

Obie wizje są rodem z filmów science-fiction. Ciężko orzec, która bardziej. Inżynierowie z NASA twierdzą, że ich koncepcja jest do zrealizowania. Na pierwsze zmiany na Marsie, według ekspertów, trzeba byłoby czekać kilka-kilkanaście lat od zainstalowania generatora pola magnetycznego.

 

Źródło: NASA