Dodano: 22 czerwiec 2018r.

Tajemnicza choroba dyplomatów. Atak bronią soniczną czy masowa histeria?

W latach 2016-2017 w ambasadzie USA na Kubie wybuchła tajemnicza epidemia, która dotknęła kilkudziesięciu pracowników placówki. Ludzie skarżyli się na wysoki, wibrujący i nieprzyjemny dźwięk, od którego bolały ich uszy i głowy. Sprawą zajmowali się liczni naukowcy i lekarze, jednak do dziś ostatecznie nie rozwiązano zagadki.

 

Sprawa rozpoczęła się z końcem 2016 roku. Część personelu amerykańskiej ambasady w Hawanie skarżyła się na silne bóle głowy, mówiła o chwilowych utratach świadomości i zanikach pamięci. Pracownicy twierdzili, że objawy pojawiały się po usłyszeniu dziwnego, głośnego i nieprzyjemnego dźwięku. Teraz podobne objawy pojawiły się u kilku pracowników konsulatu w Guangzhou w Chinach.

Od 18 miesięcy służby próbują rozwikłać zagadkę, jednak jak dotąd bez skutku. Kolejną próbę podejmie prawdopodobnie międzynarodowy zespół naukowców z Kuby i USA. Trzy główne hipotezy zakładane przez służby mówiły o zbiorowej histerii, ataku bronią soniczną lub pomyłce pracowników, którzy słysząc świerszcza myśleli że to jakaś forma ataku.

Wcześniejszy sekretarz Stanu USA Rex Tillerson uważał, że objawy to efekt paranoi lub stresu pracujących na Kubie dyplomatów. Podobne zdanie mieli lekarze, choć ostatnio znaleziono nowe dowody na to, że dyplomaci faktycznie chorowali.

 

W lutym zespół laryngologa Michaela Hoffera przebadała personel z Kuby. U blisko dwudziestu osób zdiagnozowano zaburzenia poznawcze, które mogły powstać w wyniku użycia jakiegoś rodzaj energii. Kolejne testy wykonywane przez Hoffera wskazały, że ponad płowa dyplomatów skarżących się na dziwną chorobę miała uszkodzone wewnętrzne części uszu.

- To dowód na to, że pracownicy nie zmyślali - uważa Hoffer. Jednocześnie zaznacza, że uszkodzenia mogły powstać wcześniej, np. w wyniku narażenia na bardzo głośne dźwięki. Naukowcy podkreślają, że wciąż jest za wcześnie na wysuwanie zbyt daleko idących wniosków.

Pierwszy zachorował jeden z agentów wywiadu działający w Hawanie. Skarżył się na ból i szum w uszach, zawroty głowy. Agent mówił tez o dziwnym, głośnym dźwięku, który towarzyszył mu w jego pokoju. Dopiero gdy otworzył drzwi, dźwięk zniknął. Podobne objawy miał także inny amerykański dyplomata.

Na specjalnym spotkaniu z członkami personelu ambasady rozważano, czy dziwne zaburzenia nie są wynikiem użycia długodystansowej broni sonicznej. Osoby odpowiedzialne za ochronę zaleciły pracownikom nagranie dźwięku oraz sypianie pośrodku pokoi, daleko od okien.

FBI przeprowadziło śledztwo, ale nie znalazło żadnych dowodów na atak tajemniczą bronią. Eksperci są zdania, że jej zbudowanie jest możliwe. Jednak cokolwiek było przyczyną dolegliwości, zachorowała tylko część pracowników ambasady. Hoffer przebadał także osoby, które nie skarżyły się na żadne dolegliwości. Wszyscy byli całkowicie zdrowi.

Inna teoria sugeruje, że chorobę spowodowała masowa psychoza. Kubańscy naukowcy stwierdzili, że tajemniczy dźwięk słyszany przez chorych pracowników ambasady w rzeczywistości pochodził od powszechnie występującego na wyspie świerszcza.

Tę hipotezę potwierdza dwóch dyplomatów z Hawany, którzy również usłyszeli nieprzyjemny dźwięk. Po jego nagraniu okazało się, że to faktycznie był świerszcz. Teraz sprawą zajmie się kolejny zespół naukowców, którzy wspólnie spróbują rozwiązać zagadkę tajemniczej choroby dyplomatów.

 

Źródło: Science, fot. CC BY-SA 3.0/Krokodyl/ Wikimedia Commons